Komentarz do czytań biblijnych z dnia 2 sierpnia 2026 r.
W Księdze Jeremiasza słyszymy dziś: „Wstańcie, wstąpmy na Syjon, do Pana, Boga naszego” (31, 6). Wielu z nas odczyta to jako zaproszenie do przyjścia do kościoła, by tam przebywać w obecności Jezusa eucharystycznego. Syjon można rozumieć bowiem przez pryzmat Nowego Testamentu m.in. jako materialny kościół, wraz z eucharystyczną obecnością Jezusa. Mam jednak od dłuższego czasu wrażenie, że Bóg bardzo chce, byśmy odkryli, że Syjonem, czyli miejscem i czasem Jego obecności, jest Jego duchowa obecność w nas, w naszym wnętrzu. I że jest ona tak samo realnie prawdziwa jak ta eucharystyczna obecność Jezusa w naszych kościołach. Więź z Bogiem duchowo obecnym w nas wydaje się być istotą naszej relacji z Nim. Sam Jezus wyraźnie mówi o tym w rozmowie z Samarytanką: „Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca (…) Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie” (J 4, 21-24).
Ta duchowa obecność Boga jest nam dostępna od momentu naszego chrztu, ale realizuje się praktycznie w tym momencie, kiedy świadomie i z serca uznamy Jezusa za osobistego Zbawiciela. Zgodnie z nauczaniem Apostołów zapisanym w Dziejach Apostolskich, dzięki tej decyzji otwieramy się na działanie Ducha Świętego, a nie jesteśmy tylko świadomi prawdy, że On istnieje (por. Dz 2, 38). Duch Święty sprawia, że wnętrze każdego z nas staje się miejscem, w którym zamieszkuje Bóg. Dlatego Paweł Apostoł pisał: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” (1 Kor 6, 19). Myślę, że jest to jeden z najważniejszych kierunków odnowy naszej świadomości wiary – że jest w nas Bóg, który jest nam dostępny dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Ta obecność jest realna także w tym sensie, że kiedy poprzez wiarę zwrócimy się w naszym wnętrzu w jej stronę, to rzeczywiście kontaktujemy się z Bogiem.
Ważne jest też, abyśmy zrozumieli, że obok cechy realności tej obecności Boga w naszym wnętrzu, inną ważną cechą jest jej nieutracalność. Bóg, kiedy raz wszedł w nasze życie, nigdy z niego nie wyjdzie. To jedynie my możemy się odwrócić od Niego, ale On nigdy. Inną cechą tej Bożej obecności w nas jest to, że jest ona bezwarunkowa – nie trzeba na nią zasługiwać. Realizuje się w nas, kiedy przyjmiemy Jezusa za naszego Zbawiciela. Potrzeba jedynie decyzji naszej woli. Podobnie jest z naszym zbawieniem. Nie mogliśmy nic zrobić, żeby zostać zbawionymi. Dokonał tego Bóg w dziele swojego Syna. Ale by to dzieło zrealizowało się w naszym życiu, potrzeba naszej decyzji przyjęcia tego zbawienia i życia według jego natury. Bez naszej decyzji ono się nie zrealizuje.
Inną cechą tej duchowej obecności Boga w nas jest to, że nie jest ona związana z żadną ziemską świątynią. Nie muszę zatem przebywać w świątyni, by doświadczać jej obecności. Wystarczy, że w swoim wnętrzu świadomie zwrócę się w jej stronę. Nie muszę jej zdobywać ani o nią prosić, bo Bóg zawsze we mnie jest. Mogę jedynie dziękować, że Bóg zgodził się tak z nami być. To zmienia też nasz sposób modlitwy. Nie proszę, nie błagam, aby Bóg był obecny w moim wnętrzu, ale wyznaję z dziękczynieniem: „Dziękuję, że dzięki dziełu Jezusa jesteś we mnie obecny cały czas i że mogę bez żadnych warunków doświadczać Twojej obecności. Dzięki dziełu Jezusa”. W tym sensie ta duchowa obecność Boga jest łaską. Została nam dana dzięki dziełu Jezusa, a nie dzięki naszej poprawności i nieskazitelności moralnej, a jak powiedziałaby Biblia – dzięki naszemu poczuciu sprawiedliwości. Przed wieloma z nas naprawdę stoi w tym względzie zadanie przemiany myślenia – czyli tak naprawdę autentycznego nawrócenia. Biblijne słowo „nawróćcie się” znaczy dokładnie „zmieńcie sposób myślenia”. Bardzo potrzebna jest nam zmiana myślenia w patrzeniu na duchową obecność Boga w naszym wnętrzu.
Nasze życie wiary polega więc, w tym świetle, na jak najczęstszym przebywaniu w tej obecności. Tak robił Jezus, kiedy np. nocami wychodził, by się modlić, to znaczy przebywał w obecności Ojca. Najprostszą formą modlitwy jest właśnie uświadomienie sobie tej duchowej obecności Boga w nas i wnikanie w jej naturę naszym myśleniem, sercem, intuicją. Można to robić w specjalnie przeznaczonym przez nas czasie, ale można też to robić w każdej chwili dnia – wystarczy uświadomić sobie tę obecność Boga w nas i jej się powierzać, zawierzać, oddawać swoim sercem i myśleniem. Co jest jej naturą? To, że jest ona Miłością, Dobrem, Miłosierdziem, Mądrością, Pięknem. Posiada wiele cech. Dla niektórych ważne będzie np. to, że jest ona Łagodnością, Cierpliwością, Dobrym Spojrzeniem. Przebywanie w duchowej obecności Boga w nas, to pozwalanie, by te cechy Jego natury wpływały na nasze myślenie, emocje, nasze serce i by wydawały potem owoce w naszych słowach, relacjach i zachowaniu.
Jeremiasz mówi dziś (słowa te zostały wplecione w dzisiejszej liturgii słowa w psalm responsoryjny): „Słuchajcie, narody, słowa Pańskiego” (31, 10). A co mówi Bóg według Jeremiasza? Odpowiedź znajdujemy w dzisiejszym pierwszym czytaniu: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też podtrzymywałem dla ciebie łaskawość. Znowu cię zbuduję i będziesz odbudowana, Dziewico-Izraelu!” (31, 3-4). Wejście w dowolnym momencie naszego życia w duchową obecność Boga w nas, dzięki naszej świadomej decyzji zwrócenia się do Niego i przebywania w Jego duchowej obecności, otwiera nas nie tylko na Jego obecność, ale na wszystko, co ta obecność ze sobą niesie. Możemy więc, jak woła Bóg przez Jeremiasza, karmić się Jego miłością, pozwalać, by On porządkował swoją obecnością nasze życie, by nas odbudowywał i podbudowywał, kiedy wobec wielu sytuacji naszego życia przychodzą chwile zwątpienia. Historia uzdrowienia córki kobiety kananejskiej z dzisiejszego fragmentu ewangelii Mateusza pokazuje, że ta obecność Boga może nam nieść wielorakie uzdrowienie – od fizycznego po emocjonalne (mam wrażenie, że opisywana matka w tym fragmencie ewangelii musiała przejść także uzdrowienie emocjonalne – ale to historia zasługująca na inny wpis). To wszystko, co niesie w wielu wymiarach Boża obecność, jest nam dostępne cały czas – zależy jedynie od tego, czy świadomie zwrócimy się do Boga w dowolnym momencie naszego życia, czy też nie.
Jeśli chcesz porozmawiać o swojej relacji do Boga, o swoich problemach duchowych, czy emocjonalnych, napisz smsa z prośbą o kontakt na numer +48 661 104 707 (spotkania mają formę online przez wybrane komunikatory internetowe). Oddzwonię i chętnie umówię się na spotkanie.
Z serdecznymi pozdrowieniami,
ks. Janusz Michalewski
